Niedziela Chrztu Pańskiego, 11.01.2026
Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?»
Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił.
A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».
Papieskie słowo do Ewangelii
Święto Chrztu Jezusa, które dziś obchodzimy, skłania nas do myślenia o wielu rzeczach, w tym o naszym własnym chrzcie. Jezus przyłącza się do swojego ludu, który idzie, aby przyjąć chrzest na odpuszczenie grzechów. Lubię przywoływać słowa dzisiejszego hymnu liturgicznego; Jezus idzie, aby dać się ochrzcić Janowi „z ogołoconą duszą i boso”.
A gdy Jezus przyjmuje chrzest, objawia się Duch i ma miejsce Epifania Boga, który odsłania swoje oblicze w Synu i pozwala usłyszeć swój głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (w. 22). Oblicze i głos.
Przede wszystkim oblicze. Objawiając się poprzez Syna jako Ojciec, Bóg ustanawia uprzywilejowane miejsce, by nawiązać dialog i wejść w komunię z ludzkością. Jest to oblicze umiłowanego Syna.
Po drugie, głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany” (w. 22). Jest to inny znak, towarzyszący objawieniu Jezusa. (Franciszek)
